• 21 listopada 2016

Frezarka CNC

Frezarka CNC

1024 768 e-mechanicus.pl

Poniżej przedstawiam moją małą frezarkę CNC.

Pomysłem na zrobienie tej maszyny zaraził mnie kolega (Góri-dzięki!). Z początku wydawało mi się to nie do wykonania, ale gdy popatrzyłem na podobne dzieła, stwierdziłem: czemu nie?

Na początku chciałem na niej rzeźbić przedmioty z drewna, jednak po uwzględnieniu kosztów wrzeciona postanowiłem, że lepiej będzie najpierw nauczyć się pisać g-cody na budżetowym sprzęcie. Z racji, że nie miałem żadnego pojęcia o projektowaniu takich rzeczy (mimo iż studiuję Mechanikę i Budowę Maszyn), musiałem improwizować. Z pomocą przyszli mi tata i brat (dzięki!), z którymi uzgadniałem pewne rozwiązania: mocowanie śruby, silników, uchwytów osi Y i Z i innych. Początkowo założyłem pole robocze wielkości kartki A4 (210×150), jednak gdy zobaczyłem u kolegi, co się dzieje z długimi wałkami fi8 (które kupiłem po podjęciu decyzji o budowie) postanowiłem zmniejszyć pole do rozmiaru kartki A5. Fotki z początku montażu przedstawiam poniżej:

Uchwyty pod wałki i śruby zostały wykonane w firmie taty (dzięki!). Gdy już zrobiłem podstawę, przyszedł czas na osie Y i Z. Mocowanie osi Y były zrobione także w firmie taty, stąd taka dokładność wykonania 🙂

W końcu nadszedł czas na oś Z. Początkowo wykorzystałem sklejkę do niektórych elementów, jednak pod koniec postanowiłem ją zmienić na aluminiową blachę.

Wszystkie nakrętki napędowe były z polietylenu. Jedną z nich musiałem niestety wymienić na taką ze stali automatowej, ponieważ tą pierwszą uszkodziłem i śruba chodziła zbyt ciężko w porównaniu do pozostałych. Poniżej przedstawiam zdjęcia z przymiarką osi Z do całości konstrukcji.

I oczywiście wcześniej wspomniane śruby pociągowe, które zostały wytoczone przez znajomego pana Mariana (dziękuję!)

A tak wyglądała frezarka bez silników i „wrzecionem” (najprostsza wiertareczka ze znanego serwisu aukcyjnego za 19,90zł + koszt wysyłki):

Jedną z ostatnich czynności było zamontowanie silników krokowych. Do dwóch osi zamontowałem je za pomocą odpowiednio pozaginanych blach, a ostatni silnik przykręciłem za pomocą długich śrub. Napęd z silników na śruby przekazywany jest za pośrednictwem… wężyka gumowego kupionego w sklepie motoryzacyjnym.

W końcu nadszedł dzień, w którym uznałem projekt za ukończony. Niestety, przedwcześnie…

Z biegiem czasu okazało się, że nie mogę maszyny tak wyregulować, żeby wszystko chodziło z odpowiednim luzem. Szczególnie chodzi tu o oś Z. Po kilku godzinach bezowocnego użerania się, postanowiłem sprawdzić sprawność łożysk. Podczas rozbierania tego ustrojtwa powylatywały kuleczki z jednego z nich. W międzyczasie zmieniłem koncepcję odnośnie zastosowanej sklejki i kupiłem dwa przycięte na wymiar kawałki „amelinium” 🙂 Po wymianie łożyska, wyregulowaniu i skręceniu wszystkiego do siebie, o 4 nad ranem, usiadłem na krzesełku i przez 5 minut podziwiając moje dzieło, ostatecznie potwierdziłem ukończenie konstrukcji frezarki.

Ale, ale: do pełni szczęścia potrzebna jest jeszcze elektronika. Co to za frezarka CNC, która jest sterowana korbką? Sterowniki użyte w moim projekcie to zestaw trzech układów SSK-B01 z płytą główną SSK-MB. Upakowane to jest w jednym pudełku z transformatorem niestabilizowanym i układem prostującym (własnej roboty), potrzebnym do zasilania silników. Zdjęcia poniżej:

Wszystko to znajduje się w jednej „zgrabnej” obudowie.

Nie śmiejcie się, brałem to, co miałem pod ręką, poza tym to ma działać a nie wyglądać. A apropo działania: jeżeli macie te same układy, to uważajcie na jakiekolwiek spięcia, podpinajcie wszystko na pewne konektory (nie że się trzyma na „słowo honoru”). Moje dotychczasowe błędy kosztowały chyba 4 układy L297 (15zł/sztuka), a jedną płytkę płytkę musiałem robić od nowa (2 upalone pod rząd układy L297, nie mam na tyle wiedzy i możliwości żeby sprawdzić np. inny układ L298). Przy okazji tej elektroniki udało mi się osiągnąć coś, czego mam nadzieję nigdy nie powtórzę, ani tym bardziej nie przebiję:

Mianowicie, udalo mi się dokonać zapłonu mostka Gretza! Nie była to lada sztuka, po prostu sterownik chodził dosyć długo bez obciążenia, ponieważ pisałem G-Code który maszyna miała wykonać. Niestety, nie zdążyłem… Następnego dnia kupiłem mocniejszy mostek, zamontowałem i na nowo odpaliłem maszynę 🙂 Jeden z efektów jej działania przedstawiam na poniższych filmikach:

YOU MIGHT ALSO LIKE