• 29 kwietnia 2017

No to drukujemy!

No to drukujemy!

1024 683 e-mechanicus.pl

Stało się! Jestem szczęśliwym posiadaczem drukarki 3D!

Paczuszka dotarła do mnie prosto z dalekiego wschodu, gdzie uprawia się dużo ryżu, a ludzie mają dziwne oczy – tak, chodzi o Chińską Republikę Ludową. Dlaczego akurat stamtąd? Ano dlatego, że:

  1. jest tam najtaniej,
  2. jest tam największy wybór

Zabawne jest to, że koszt przesyłki z Chin jest zazwyczaj darmowy. Nie wiem skąd się to bierze, ale tym akurat głowy sobie zawracać nie będę. Warte odnotowania jest jednak droga, jaką paczka przebyła:

  1. chińczyk nadaje paczkę w Shenzen, Chiny,
  2. Przesyłka leci do Samutprakarn w Tajlandii,
  3. Kolejny przystanek: Mumbai w Indiach,
  4. Stąd leci daleko do Kolonii w Kalifacie Niemieckim,
  5. Drukareczka ląduje na lotnisku Chopina
  6. Z Warszawy przewożona jest do sortowni w Sitkówce-Nowinach, gdzie jakiś dobrotliwy, dbający o stan finansów naszego państwa urzędas nalicza mi VAT – 240zł
  7. Przez Wólkę Kosowską dociera do Szydłowa, gdzie odbieram paczuszkę.

Dobra, wystarczy tych sentymentów, czas rozpakować paczkę!

W pudle są 3 warstwy bardzo ładnie zapakowanych części. Oczywiście przed rozpoczęciem prac należy przygotować sobie pole do pracy – porządek na biurku, segregacja śrubek itp.

W pudełku było prawie wszystko, co potrzeba – śrubokręty, imbusy (niestety ktoś chyba pomylił rozmiar bo do niczego nie pasowały, musiałem sobie pomóc swoimi narzędziami), a nawet karta microSD razem z czytnikiem, na której jest instrukcja obsługi i potrzebne programy. Chińczyk dał także za dużo śrubek M3 x 18, a przeoczył jedną M3 x 22. Tu również musiałem wziąć jedną ze swoich zapasów. Ale poza tym wszystko elegancko, nawet elementy konstrukcji miały z jednej strony folię ochronną 🙂

Wszystko w zasadzie szło gładko, dopóki nie zorientowałem się, że silniki założyłem w złą stronę. Gniazdo silnika powinno być na zewnątrz, a nie do środka. W instrukcji nie było o tym mowy, dlatego musiałem się cofnąć. Poza tym „njuansem” składanie odbyło się bez problemów.

Ciekawą zagwozdką jest moment, w którym dochodzimy do montażu sterowania. Przewodów do ogarnięcia jest cała kupa, co może przyprawić laika o duuży zawrót głowy. Dla mnie to nie był duży problem, ponieważ wcześniej poczytałem co nieco o tego typu sprzętach. Wiedziałem, że jest stół grzewczy, extruder, a krańcówki znałem już wcześniej. Dlatego dobrze mieć pewne wyobrażenie, jak działa sprzęt przy którym pracujemy. Znacznie to ułatwia pracę.

Sterownik drukarki znajduje się po lewej stronie drukarki. Zasilany jest zasilaczem przykręconym po przeciwnej stronie sterownika. A wyświetlacz z przyciskami jest na przednim pasie konstrukcji.

Zawsze przy skończeniu jakiejkolwiek pracy należy posprawdzać, czy wszystko jest OK. Ja niby sprawdziłem, ale tak jakoś nie do końca. Pierwsze odpalenie nie było pozytywne – okazało się, że źle podpiąłem krańcówki, w wyniku czego drukarka nie chciała się „wyzerować”. Po naprawieniu mojej pomyłki maszyna zaczęła działać. Efekt na poniższym filmiku:

Dla chętnych zamieszczam poniżej skrócony filmik z pełnego drukowania:

Wydruk w pełnej okazałości:

Spód tego klocka jest bardzo poszarpany. Prawdopodobnie dlatego, że extruder (czyli ta głowica podająca stopiony plastik) miał problemy z podawaniem materiału. Ale później poszło już dobrze.

 

Zgodnie z powiedzeniem „apetyt rośnie w miarę jedzenia”, na pierwszym wydruku nie mogłem poprzestać. Tak więc usiadłem do komputera i narysowałem swój model. Model musiałem zrobić szybko bo pora robiła się późna, dlatego postawiłem jeden warunek: model musi być maksymalnie wymagający, czyli: nieregularne kształty, niepodparty koniec, małe gabaryty. I co? Za pierwszym razem nie ustawiłem podpór, w wyniku czego drugi koniec był drukowany „w powietrzu” – drukowanie zakończone więc niepowodzeniem. Krótka lektura programu, drobne poprawki, i Voilà:

Jeżeli się dopatrzycie, to zauważycie napis na boku (domyślacie się, jaki?)

Podsumowując: drukowanie 3D to technologia przyszłości – nie mam co do tego wątpliwości. Faktem też jest, że świata takim „chińczykiem” nie zawojuję, ale na pewno otwiera pewną furtkę do poznania pewnych tajników. Jak już wspomniałem, budowa tej maszynki nie jest skomplikowana. Natomiast ktoś, kto chciałby zacząć zabawę w mechanikę, automatykę i elektronikę to jest to wspaniały wstęp do zagłębienia się w te tematyki. Nerwy mogą być przy tym nadszarpnięte, ale na końcu mamy bardzo dużo zabawy. No i chyba o to w tym wszystkim chodzi 😉

YOU MIGHT ALSO LIKE